Historyczne rany między Koreą a Japonią pozostają otwarte. Dziesiątki lat po wojnie, niechęć i nieufność wciąż gotują się pod powierzchnią. Nienawiść, dziedziczona z pokolenia na pokolenie, często wkrada się nawet wśród najmłodszych. W tym kontekście myśl o przyjaźni i pojednaniu wydaje się odległym marzeniem. Jednak w Tokio, w dniach od 13 do 19 sierpnia, grupa 27 młodych Koreańczyków i Japończyków zebrała się, aby właśnie to zrobić: budować mosty, dzielić się wiarą i odkrywać, że światło może nadal świecić pośród ciemności. Było to piąte spotkanie Nikkan, coroczne wydarzenie, które od 2018 roku ma na celu przekształcenie historii poprzez konkretne gesty braterstwa.
14 sierpnia, w rocznicę męczeńskiej śmierci św. Maksymiliana Marii Kolbego, zebraliśmy się w kościele Shiomi. Poprzez życie Kolbego, franciszkanina brata Zenona i Satoko Kitahary - japońskiej świeckiej, która poświęciła swoje życie najbiedniejszym z biednych w okresie powojennym - odkryliśmy, że wiara jest w stanie zburzyć niewidzialne mury.
Następnego dnia, 15 sierpnia, połączono dwie niegdyś odrębne uroczystości: dla Japonii był to Dzień Zakończenia Wojny, a dla Korei Dzień Niepodległości. Dwoje młodych ludzi z Hiroszimy opowiedziało o tym, jak dorastanie w mieście zniszczonym przez bombę atomową sprawiło, że cenią pokój jako świętość. Wszyscy zastanawiamy się, jak go dziś budować.
Młodzi Koreańczycy mieszkali w japońskich domach, jedli kolacje z rodzinami, poznawali ich zwyczaje i dzielili się codziennym życiem. Drobne gesty, które stały się zalążkiem pojednania.
Sora Fukuhara, jeden z japońskich uczestników, ujął to jasno: "Podczas Nikkan dowiedzieliśmy się o masakrze Koreańczyków podczas trzęsienia ziemi w Tokio w 1923 roku. Chociaż dziś jesteśmy przyjaciółmi, wszyscy nosimy w sobie historię naszych krajów, co czyni nas jednocześnie przeciwnikami i ofiarami. Ale koreański przyjaciel powiedział: "Na poziomie historycznym nie jesteśmy po przeciwnych stronach, ale po tej samej stronie, dążąc do pojednania". Chcę, abyśmy wspólnie budowali dobrą przyszłość dla Japonii i Korei Południowej jako przyjaciele pracujący na rzecz pokoju.
W czasach, gdy historia wciąż rani i dzieli, to spotkanie było przypomnieniem, że nie wszystko jest stracone. Światło świeci w ciemności, a młodzi ludzie z dwóch narodów naznaczonych bólem postanowili iść razem, nie po to, by wymazać przeszłość, ale by napisać inną przyszłość. Pojednanie nie zaczyna się bowiem od międzynarodowych traktatów, ale od serc gotowych spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć: "Możemy być przyjaciółmi".


